| 4 minuty czytania |

Dawno nie pisałem. Zrobił się taki mix wakacyjno-jesienny, najpierw plaża i słońce, a teraz zimno i ciemno. Te warunki nie sprzyjają czytaniu i mi to czytanie nie szło po prostu. Czytałem sporo beletrystyki w stylu zabili go i uciekł (Ken Follet i Tom Clancy, w sumie to polecam). Ta książka jest w rozkroku pomiędzy tymi super mądrymi książkami, a sensacjami o strzelaniu i zamachach na wielki i wspaniały kraj – USA.

czyta się ją bajecznie szybko i przyjemnie

To moje pierwsze podejście do recenzji książki niemarketingowej, niebiznesowej lub niekołczingowej. Bardzo chcę zrobić odstępstwo od reguły i pierwotnych założeń bloga, bo mimo że książce bliżej do literatury faktu niż beletrystyki to czyta się ją bajecznie szybko i przyjemnie. A to się zdarza bardzo rzadko, bo wtedy spędzamy miło czas, mądrzejemy, nasze głowy puchną i możemy powoli szykować się do teleturnieju 1 z 10, polecam obejrzeć 🙂 

Ale do rzeczy, mowa o książce “Mossad. Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb”, która jak mówi tytuł jest o ważnych misjach tajnych służb (będę od dziś dawać linka do księgarni Bonito, bo nic mi za to nie płacą, ja ich lubię, mam punkt odbioru pod domem i jestem dobrym człowiekiem). Trochę sobie pogooglowałem, żeby nie palnąć głupstwa jak chociażby mylenie metodologii z metodyką (dzięki Mateusz) i to wygląda tak, że jest w Izraelu taki podział:

  • Mosad – Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych
  • Szin Bet – Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego
  • Aman – Zarząd Wywiadu Wojskowego
  • Lakam – Biuro Łącznikowe do Spraw Naukowych

Z lektury głównie dowiemy się o dwóch pierwszych. Więc Mosad zajmuje się głównie działalnością poza krajem, a Szin Bet prowadzi działalność kontrwywiadowczą i dba o bezpieczeństwo wewnątrz kraju. Skomplikowane to, zwłaszcza że każda z tych służb ten zakres ma mocno umowny.  

Co ciekawe nasz kraj też ma trochę tych tajniaków:

Ale to już po lekturze na pewno sobie poguglujecie, żeby zrozumieć jak wygląda rola danej organizacji w państwie Izrael.

nie jest to książka, która przekazuje nam na tacy tajemną wiedzę

Dobrze, na wstępie wspomniałem, że ta recenzja to wyjątek od reguły. Skoro tak to przejdźmy szybko do sedna, czyli czas odpowiedzieć na pytanie, jak mnie ta książka ubogaciła? To nieszczęsne pytanie, które sobie wymyśliłem podczas startowania z blogiem prześladowało mnie gdy myślałem: pisać czy nie pisać? No cóż, przyznajmy, że zwyczajnie nie jest to książka, która przekazuje nam na tacy tajemną wiedzę biznesowa lub marketingowa. Sama lektura pewnie nie ubogaci Waszego wnętrza, ale spędzicie miło czas i zobaczycie, że agent 007 to taki nie do końca szpieg.

Czytajcie, warto. W kolejce u mnie już czeka to “Dziedzictwo popiołów. Historia CIA”, 716 stron, kiedy ja to przeczytam!? 

PS

Pewnie się zastanawiacie co tam robi Hitler na okładce czasopisma obok:) Tak się wkręciłem w temat konspiracji i tajnych historii, że zakupiłem kilka czasopism w tej tematyce (swoją drogą okładkami to mogą z Faktem konkurować). Zawartości nie oceniam, bo nie czytałem. Ale fotkę koniecznie musicie zobaczyć.

Historia XXi wieku

 

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ